Strona główna Kazania Prawdziwa łaska Boża w której stoicie – J.N. Darby

Prawdziwa łaska Boża w której stoicie – J.N. Darby

148
0
PODZIEL SIĘ

Bóg objawił się nam jako „Bóg wszelkiej łaski”, stawiając nas na pozycji w której „kosztujemy, że On jest łaskawy”. Jak ciężko przychodzi nam uwierzyć, że Pan jest łaskawy. Naturalnym odczuciem naszego serca jest „wiedziałem, że jesteś człowiekiem srogim”. Wszystkim nam z natury brakuje zrozumienia Łaski Bożej.

Czasem pojawia się myśl, że z Bożej łaski wynika pomijanie sprawy grzechu, ale tak nie jest – łaska zakłada, że grzech jest czymś tak okropnym, że Bóg nie może tego tolerować. Gdyby człowiek był zdolny, po okresie bycia niesprawiedliwym i złym, naprawić swoje drogi i ulepszyć się, tak aby mógł stanąć przed Bogiem, wtedy łaska nie byłaby wcale potrzebna. Samo to że Pan jest łaskawy, pokazuje grzech jako coś tak złego, że gdy człowiek jest grzesznikiem jego stan to całkowita ruina i brak nadziei. Nic mu nie pomoże, ani nic nie zaspokoi jego potrzeby, oprócz niezasłużonej łaski.

Musimy nauczyć się czym Bóg jest dla nas, nie na podstawie naszych własnych myśli, ale tego co On objawił o swojej istocie i tego, że On jest „Bogiem Wszelkiej Łaski”. W momencie, w którym zrozumiem, że jestem grzesznikiem, a jednak właśnie dlatego, że Pan znał pełen rozmiar mojego grzechu i jego ohydę, właśnie dlatego On przyszedł do mnie – wtedy rozumiem, czym jest łaska. Wiara powoduje, że widzę, iż Bóg jest większy niż mój grzech, nie zaś że mój grzech jest większy od Boga. Pan, którego poznałem, jako Tego kto położył swoje życie za mnie jest tym samym Panem, z którym mam do czynienia każdego dnia mojego życia i całe Jego postępowanie wobec mnie opiera się na tych samych zasadach łaski. Wielką tajemnicą wzrostu jest spoglądanie w górę, ku Panu, jako Temu który jest łaskawy. Jak drogocenna, jak wzmacniająca jest świadomość, że Jezus w obecnej chwili odczuwa i przejawia wobec mnie tę samą miłość, którą miał gdy umierał za mnie na krzyżu.

To jest prawda, z której powinniśmy korzystać w najbardziej zwyczajnych okolicznościach życia codziennego. Przypuśćmy na przykład, że znajduję w sobie złe usposobienie i trudno mi jest je pokonać. Powinienem przynieść to do Jezusa jako mojego Przyjaciela, a z Niego wypłynie moc dla zaspokojenia mojej potrzeby. Wiara powinna być zawsze w ten sposób czynna przeciwko pokuszeniom. Nie powinienem działać w oparciu jedynie o własny wysiłek, moje własne staranie przeciw temu nigdy nie wystarczy. Źródłem prawdziwej siły jest świadomość tego, że Pan jest łaskawy. Naturalny człowiek w nas zawsze będzie miał skłonność do nie ufania Chrystusowi jako jedynemu źródłu siły i wszelkiego błogosławieństwa. Przypuśćmy, że społeczność mojej duszy z Bogiem jest zakłócona – naturalne serce mówi: ,,muszę naprawić przyczynę tego, przed moim przyjściem do Chrystusa”; ale On jest łaskawy, a gdy o tym wiemy to naszą drogą jest natychmiastowy powrót do Niego takimi jakimi jesteśmy, a następnie głębokie ukorzenie się przed Nim. To tylko w Nim i od Niego możemy znaleźć to co uleczy nasze dusze. Ukorzenie w jego obecności jest jedynym prawdziwym ukorzeniem. Jeśli będziemy w jego obecności jedynie tym czym jesteśmy zobaczymy, że nie okaże On nam nic poza łaską.

Trwałe odpocznienie naszym duszom daje Jezus, a nie to co myślimy o sobie samych. Wiara nigdy nie myśli o tym co jest w nas samych i to jest podstawą odpocznienia. Wiara przyjmuje, miłuje i praktycznie stosuje to co Bóg objawił i jakie są Boże myśli o Jezusie, w którym jest Jego odpocznienie. Gdy wiemy, ze Jezus jest drogocenny dla naszych dusz, nasze oczy i nasze serca zajęte będą Nim, co skutecznie uniemożliwi pochwycenie ich przez marności i grzech wokół nas i będzie to dla nas też siłą przeciwko grzechowi i skażeniu obecnym w naszych własnych sercach. Cokolwiek widzę w sobie, czego nie ma w Nim, to jest grzechem; ale nie przez myślenie o moich grzechach i mojej niegodziwości i zajmowanie się nimi mogę ukorzyć się, lecz przez myślenie o Panu Jezusie, rozważanie Jego wspaniałości. Dobrze jest skończyć z zajmowaniem się sobą i być pochwyconym w górę, wraz z Jezusem. Mamy prawo zapomnieć o sobie i o swoich grzechach, mamy prawo zapomnieć o wszystkim poza Jezusem.

Nie ma nic tak trudnego dla naszych serc jak trwanie w odczuwaniu łaski, trwanie w praktycznej świadomości, że nie jesteśmy pod zakonem, ale pod łaską; to przez łaskę nasze serce jest „utwierdzone”, ale potem nie ma nic trudniejszego dla nas od rzeczywistego pojęcia tej pełni łaski, tej „łaski Bożej w której stoicie” i chodzenia w mocy i świadomości tej łaski… Możemy ją poznawać tylko w obecności Boga, a bycie w tej obecności jest naszym przywilejem. W momencie, w którym odchodzimy od obecności Boga, zawsze nastąpią pewne działania naszych własnych myśli w nas, a nasze własne myśli nigdy nie są w stanie sięgnąć do myśli Boga o nas do „Łaski Bożej”.

Cokolwiek czego mógłbym chociaż w najmniejszym stopniu spodziewać się, nie może być czystą, niezasłużoną łaską – nie może być „łaską Bożą”… Tylko w społeczności z Nim jesteśmy w stanie mierzyć wszystko według Jego łaski… Gdy trwamy w odczuwaniu Bożej obecności, jest niemożliwe aby coś nami wstrząsnęło – nawet stan kościoła – ponieważ polegamy na Bogu, a wtedy wszystkie rzeczy stają się sferą i sceną na której działa Jego łaska.

Posiadanie bardzo prostych myśli o łasce jest prawdziwym źródłem naszej siły jako chrześcijan; a trwanie w odczuwaniu łaski, w obecności Bożej jest tajemnicą wszelkiej świętości, pokoju i cichości ducha.

„Łaska Boża” jest tak nieograniczona, tak pełna, tak doskonała że jeśli na moment wychodzimy z obecności Bożej, nie potrafimy być jej w pełni świadomi, nie mamy siły aby jej się uchwycić; a jeśli staramy się ją poznać poza Jego obecnością, obrócimy ją jedynie w rozpustę. Jeśli popatrzymy na prosty fakt dotyczący natury łaski, to zobaczymy, że nie ma ona żadnych ograniczeń, żadnych limitów. Jacy byśmy nie byli (a nie możemy być gorsi niż jesteśmy) pomimo tego wszystkiego, Bóg jest wobec nas MIŁOŚCIĄ. Ani nasza radość, ani nasz pokój nie zależą od tego czym my jesteśmy dla Boga, ale od tego czym On jest dla nas, a jest On łaską.

Łaska zakłada istnienie wszelkiego grzechu i zła w nas, a błogosławionym objawieniem jest, że przez Jezusa cały ten grzech i zło zostały usunięte. Pojedynczy grzech jest bardziej okropny dla Boga, niż tysiąc grzechów – nie, niż wszystkie grzechy całego świata – dla nas; a jednak przy pełnej świadomości tego czym my jesteśmy Bogu upodobało się aby wobec nas być wyłącznie MIŁOŚCIĄ.

W Liście do Rzymian, w rozdziale 7, opisany jest stan osoby ożywionej, której wszakże wszystkie myśli krążą wokół niej samej … nie dochodzi ona do łaski, do tego prostego faktu, że niezależnie od jej stanu, może być tak zła jak tylko zdoła, BÓG wobec niej jest MIŁOŚCIĄ i tylko miłością. Zamiast patrzenia na Boga jest tam ciągle „Ja, Ja, Ja”. Wiara patrzy na Boga, na to jak On objawił samego siebie w łasce… Pozwólcie mi zapytać was ,,Czy ja, lub też mój stan jesteśmy przedmiotem wiary?” Nie, wiara nigdy nie czyni przedmiotem tego co jest w moim sercu, ale Boże objawienie Siebie w łasce.

Łaska dotyczy tego czym jest Bóg, a nie tego czym my jesteśmy, za wyjątkiem – co prawda – jedynie tego, że wielkość naszych grzechów jedynie wywyższa rozmiar „łaski Bożej”. Jednocześnie musimy pamiętać, że celem i koniecznym skutkiem łaski jest doprowadzenie naszych dusz do społeczności z Bogiem, do uświęcenia nas przez doprowadzenie duszy do poznania Boga i do miłowania Go; tak więc poznanie łaski stanowi prawdziwe źródło uświęcenia.

Zwycięstwo łaski zobaczyć można w tym, że podczas gdy ludzka nienawiść usunęła Jezusa z powierzchni ziemi, miłość Boża przez ten właśnie czyn przyniosła zbawienie – zstąpiła, aby dokonać przebłagania za grzech tych, którzy Go odrzucili. W obliczu największego rozwoju ludzkiego grzechu, wiara widzi najpełniejszy rozwój Bożej łaski. Odszedłem od łaski, jeśli mam najmniejsze wątpliwości lub wahania co do Bożej miłości. W takim przypadku będę mówił „Jestem nieszczęśliwy, ponieważ nie jestem tym czym chciałbym być” – to nie jest istotne. Prawdziwie istotne jest czy Bóg jest tym, kim chcielibyśmy aby był, czy Jezus jest wszystkim, czego moglibyśmy sobie życzyć. Jeśli świadomość tego czym jesteśmy – tego co znajdujemy w sobie samych – ma jakikolwiek inny wpływ niż ukorzenie nas i zwiększenie naszego uwielbienia dla tego kim jest Bóg – to znaczy, że opuściliśmy fundament czystej łaski. Czy w waszych umysłach pojawia się zakłopotanie i brak ufności? Zobaczcie, czy nie jest tak ponieważ wciąż powtarzacie „ja, ja” i tracicie z oczu łaskę Boga.

Lepiej jest myśleć o tym czym jest Bóg niż o tym czym my jesteśmy. To patrzenie na siebie samych jest w gruncie rzeczy pychą, brakiem całkowitego uświadomienia sobie, że nie nadajemy się do niczego. Dopóki tego nie zobaczymy, nigdy nie spojrzymy dość daleko aby oderwać się od siebie i zobaczyć Boga. Naszym przywilejem gdy patrzymy na Chrystusa jest to, że możemy zapomnieć o sobie samych. Prawdziwa pokora nie opiera się tak bardzo na myśleniu źle o sobie, jak na nie myśleniu o sobie w ogóle. Jestem zbyt zły, aby zasługiwać na myślenie o sobie. To czego pragnę, to zapomnieć o sobie i patrzeć na Boga, który jest prawdziwie godny tego aby być obiektem wszystkich moich myśli. Czy istnieje potrzeba ukorzenia się odnośnie nas samych? Możemy być pewni osiągnięcia tego w ten sposób.

Umiłowani: jeśli możemy powiedzieć – tak jak jest napisane w 7 rozdziale listu do Rzymian – „We mnie (to znaczy w moim ciele) nie mieszka nicdobrego” to już dość pomyśleliśmy o nas samych; teraz pomyślmy o Tym, który myślał o nas dobrymi, a nie złymi myślami na długo przedtem zanim my sami w ogóle pomyśleliśmy cokolwiek o sobie. Pomyślmy jakie są Jego łaskawe myśli o nas i weźmy sobie do serca słowa wiary „Jeśli Bóg jest z nami, kto może być przeciwko nam?”.