Strona główna Kazania Uwielbienie akceptowane przez Boga – A. W. Tozer

Uwielbienie akceptowane przez Boga – A. W. Tozer

136
0
PODZIEL SIĘ

Część II – Uwielbienie, utracony klejnot ewangelicznego chrześcijaństwa

Bóg chce, abyśmy Go uwielbiali. W zasadzie nie potrzebuje nas, ponieważ gdyby tak było, nie byłby samowystarczalnym Bogiem, który niczego i nikogo nie potrzebuje. Ale On nas chce. Gdy Adam zgrzeszył, nie zawołał Boże, gdzie jesteś? To Bóg był tym, który wołał Adamie, gdzie jesteś?

Pisząc do Tesaloniczan Paweł mówił o czasie, kiedy Chrystus przyjdzie, aby być uwielbionym w świętych i podziwianym przez wszystkich, którzy uwierzyli. Pan chce być uwielbiany. Tę prawdę potwierdzają te fragmenty, które przeczytałem z Psalmów. Cała treść Biblii przekonuje i uczy, że Bóg chce, abyśmy Go uwielbiali.

Są do tego mocne, zdrowe, teologiczne i filozoficzne powody. Chociaż Bóg chce, abyśmy Go uwielbiali, nie możemy jednak uwielbiać Go w dowolny sposób, tak jak się nam podoba. Ten, który stworzył nas, abyśmy Go uwielbiali, ustanowił sposób, jak mamy to robić. Bóg akceptuje tylko taki sposób uwielbiania, jaki Sam ustanowił.

Chciałbym wspomnieć rodzaje oddawania czci, które Bóg wykluczył. Nie ma żadnego powodu, aby starać się o uprzejmość, gdy mówi się na ten temat. Królestwo Boże ucierpiało wiele szkód z powodu ludzi, którzy walczą – ludzi, którzy są bardziej skłonni do walki niż do modlitwy. Królestwo Boże odniosło również wiele szkód z powodu ludzi, którzy wolą być uprzejmi niż mówić prawdę. Wierzę, że Bóg chce, abyśmy mówili prawdę, lecz również chce, abyśmy mówili prawdę z miłością.

Pierwszym rodzajem fałszywego uwielbienia jest przykład Kaina. Jest to uwielbienie bez ofiary przebłagalnej. Ten rodzaj uwielbienia opiera się na trzech podstawowych błędach. Pierwszym błędem jest przyjęcie założenia, że Bóg jest inny niż w rzeczywistości. Ten, kto usiłuje uwielbiać Boga, którego nie zna, przychodzi bez wcześniejszego oczyszczenia przez rozżarzone węgle z ołtarza. Ale takie uwielbienie nie może być zaakceptowane przez Boga.

Drugim błędem jest przypuszczenie, że człowiek jest w takiej relacji z Bogiem, w jakiej nie jest. Człowiek, który chce uwielbiać bez Chrystusa i bez krwi Baranka, bez przebaczenia i bez oczyszczenia, bardzo błądzi. Myl się biorąc błędne mniemanie za prawdę, a rezultatem tego jest duchowa tragedia.

Trzecim błędem jest traktowanie grzechu jako czegoś mniej poważnego, niż to jest w rzeczywistości. Psycholodzy, psychiatrzy, socjologowie i cała chmara przedstawicieli skrajnej lewicy, którzy pojawili się w ostatnich latach, usunęli uczucie przerażającego strachu związanego z grzechem. Musimy być wolni od grzechu, aby uwielbiać Boga w sposób, jaki On akceptuje. Kain oddawał Bogu cześć z nieodrodzonego serca.

Następnie istnieje uwielbienie oddawane przez Samarytan. Jest to heretyckie uwielbienie we właściwym znaczeniu słowa „heretycki”. Herezja jest wybieraniem tego, w co chce się wierzyć, i odrzucaniem lub przynajmniej lekceważeniem reszty. Tak postępowali Samarytanie. Oddawali cześć Jahwe, ale nie robili tego w Jerozolimie; oddawali cześć w Samarii. Historia Samarytan pokazuje, że byli pośród nich Żydzi, którzy mieli żydowską teologię. Ale ich żydowska teologia była zupełnie pomieszana z pogańską teologią i nie było ani jednym, ani drugim, ale nie-świętą mieszaniną obu. Na tym polega oddawanie czci przez Samarytan i nasz Pan powiedział: Czcicie to, czego nie znacie.

Kolejnym rodzajem jest naturalne uwielbienie. Jest to oddawanie czci przez naturalnego człowieka, jedynie na jakimś poetyckim i filozoficznym poziomie. Ma ono wartość jedynie dla religijnej poezji. Jest wzniosłą radością wypływającą z kontemplacji czegoś pełnego majestatu. W czasach mojej młodości, nie znając nic lepszego, trochę dla zabawy, studiowałem przestarzałą a obecnie odrzuconą doktrynę frenologii [popularna niegdyś, błędna teoria, wg której na podstawie ukształtowania czaszki sądzić można o cechach umysłowych i duchowych człowieka –przyp. tłum.]. Mówi ona, że kształt głowy pokazuje, kim jest człowiek. Na głowie są pewne wypukłości, które ujawniają osobowość. Jeśli np. ktoś ma wypukłość tuż powyżej czoła, to oznacza skłonność do idealizowania i wzniosłości. Osoba taka lubi wzniosłe rzeczy.

Tacy są poeci. Lubią patrzeć na drzewa i pisać sonety. Jest również wiele religijności i rzekomego uwielbienia, które osiągają tylko ten poziom. Po prostu radość z natury. Ludzie łatwo mylą uwielbienie z wzniosłym uczuciem, które im towarzyszy, gdy znajdują się wśród pięknej przyrody. Ralf Waldo Emerson powiedział, że czasami doświadczał – podczas nocnego spaceru w świetle księżyca po łące zroszonej deszczem, wdychaniu świeżego zapachu ziemi i oglądaniu postrzępionych chmur, przez które przebijał się księżyc – czegoś, co często było radością sięgającą granicy przerażenia. Jednak Emerson nie był odrodzonym człowiekiem. Nie twierdził, że nim jest.

Chciałbym was ostrzec przed religią, która jest niczym więcej jak tylko miłością do czegoś, muzyką i poezją. Kiedyś byłem pewnego rodzaju fanem dobrej muzyki. Myślę, że dziewięć symfonii Beethovena stanowi najpełniejsze ucieleśnienie muzyki, jaką kiedykolwiek skomponował śmiertelny człowiek. Jednak jestem świadomy, że tylko słucham muzyki, a nie uwielbiam Boga. Jest różnica między pięknymi dźwiękami, doskonale ze sobą połączonymi, a uwielbieniem. Uwielbienie jest czymś innym.

Bardzo mi zależy na tym, abyśmy uświadomili sobie, że uwielbienie, o którym mówię, ma bardzo precyzyjną definicję teologiczną. Że musi zawierać w sobie prawdę, która mieści się w granicach wiecznej prawdy, albo zostaje odrzucone.

Bóg jest Duchem, a ci, którzy Go uwielbiają, winni uwielbiać Go w Duchu i w prawdzie. Jedynie Duch Święty może uzdolnić upadłego człowieka do uwielbienia Boga w sposób przez Niego akceptowany. W tym sensie, jedynie Duch Święty może modlić się w akceptowany sposób; jedynie Duch Święty może czynić cokolwiek w akceptowany sposób. Bracia, nie znam waszego zdania na temat darów Ducha, ale wierzę, że wszystkie dary Ducha nie tylko powinny być, ale były obecne w Jego Kościele przez wszystkie wieki. Dary Ducha dla Kościoła są narzędziami, organami Ciała, przez które Duch Święty działa, i On nie może działać przez swój Kościół bez posiadania tych narzędzi, organów w Ciele. Jedyne znaczenie Augustyna, Chryzostoma, Lutra, Charnocka, Wesley’a, Finney’a polega na tym, że byli mężami obdarowanymi przez Ducha Świętego.

Wierzę, że Duch Święty rozdziela dary Kościołowi indywidualnie tak, jak chce, i że one są i były bez przerwy w Kościele. W przeciwnym razie Kościół umarłby wraz ze śmiercią tych, którzy byli w górnej izbie. Kościół pomnażał się za sprawą Ducha Świętego, tak więc i my możemy uwielbiać Boga jedynie w Duchu Świętym, możemy modlić się jedynie w Duchu Świętym, możemy skutecznie zwiastować jedynie w Duchu Świętym, a to, co robimy musi być czynione w mocy Ducha. Wierzę, że dary Ducha Świętego są w Ciele Chrystusa i że ci, którzy uwielbiają Boga, muszą uwielbiać Go w Duchu Świętym.

Musimy uwielbiać Boga również w prawdzie. Oznacza to, że osoba uwielbiająca Go musi poddać się prawdzie. Nie mogę uwielbiać Boga w sposób przez Niego akceptowany, jeśli nie zaakceptowałem tego, co Bóg powiedział o pięciu rzeczach. Zanim moje uwielbienie zostanie zaakceptowane, muszę zaakceptować to, co Bóg powiedział o Sobie. Nigdy nie wolno nam poprawiać Boga. Nigdy, nigdy nie wolno nam przepraszać za Boga. Żaden człowiek nie ma prawa stanąć za kazalnicą i próbować wygładzać lub poprawiać to, co Bóg powiedział o Sobie Samym. Jest fragment Pisma, który mówi, że Bóg zatwardził serce faraona. Zostały napisane książki, aby to wyjaśnić, ale ja nie będę tego robił. Niech pozostanie tak, jak jest napisane. Nawet jeśli nie rozumiem tego, tak czy owak niech będzie tak, jak jest napisane. Wierzę w to, co Bóg mówi o Sobie.

Następnie, aby uwielbiać Boga w akceptowany sposób, muszę wierzyć w to, co On mówi o swoim Synu. Nie w to, co niektórzy filozofowie lub teologowie mówią o Bożym Synu. Muszę wierzyć w to, co Bóg mówi o swoim Synu, Jezusie Chrystusie, naszym Panu. Następnie muszę wierzyć w to, co Bóg mówi o mnie. Muszę wierzyć we wszystkie złe rzeczy, które Bóg o mnie mówi, i muszę również wierzyć we wszystkie dobre rzeczy, o których On mówi, że je dla mnie uczyni. Muszę wierzyć, że jestem tak zły, jak Bóg to mówi, i muszę wierzyć, że Jego łaska jest tak wielka, jak On o niej mówi.

Dalej, muszę wierzyć we wszystko, co Bóg mówi o grzechu. Jest to kolejna sfera, w której niektórzy psychologowie i psychiatrzy wyrządzili nam wiele szkody. Zmienili grzech na coś, co ładniej brzmi. Nazywają grzech kompleksem poczucia winy. Wierzę, że w naszych czasach problemem jest to, że słuchaliśmy pochlebstw tych potomków Adama i boimy się, że zobaczymy kogoś, kto pada na kolana i przeżywa realny strach.

Niektórzy z was zapewne czytali o człowieku, który nazywał się Piotr Cartright, wielkim metodystycznym kaznodziei, który żył w XIX wieku. Był prawdziwym kaznodzieją, ichoć był niewykształcony, ale Bóg był z nim. Opowiadają o nim, jak pewnego razu przybył na jakąś konferencję i zwiastował. Za konferencję odpowiedzialny był młody, małego wzrostu człowiek z seminarium i oczywiście Piotr nie zwracał zbyt wiele uwagi dla takich młodzieńców. Gdy Piotr zaprosił słuchaczy do wyjścia do przodu, zareagowało wiele osób, w tym wielki drwal – potężnie umięśniony z olbrzymimi, podobnymi do małpich ramionami, ogromny mężczyzna. Wyszedł na przód, padł na podłogę i zaczął się modlić.

Był grzesznikiem i powiedział o tym Bogu głośno, co wystraszyło na śmierć tego małego studenta seminarium. Podbiegł do niego i powiedział, „Opanuj się, bracie, opanuj się.” Piotr Cartright odepchnął go na bok, poklepał wielkiego drwala po plecach i powiedział, „Módl się dalej, bracie, nie ma żadnego opanowania w piekle, do którego idziesz.” W końcu człowiek ten zobaczył Bożą dobroć i moc krzyża, łaska Boża dotarła do niego i zbawiła go. Poderwał się z podłogi z okrzykiem radości i rozejrzał się wokoło za kimś, kogo mógłby objąć, a pierwszą osobą, którą chwycił, był mały student seminarium. Podniósł go i chodził wokoło tańcząc i śpiewając tak głośno, jak tyko mógł. Godność młodego studenta została poddana nieznośnej próbie, jednak wszystko potoczyło się tak, jak trzeba.

Można mieć religijne przeżycie bez Jezusa Chrystusa. Nie tylko można mieć religijne doświadczenie, ale też oddawać cześć Bogu bez Jezusa Chrystusa. Tak, jest to możliwe, aby człowiek miał przeżycie rozmawiania z Bogiem lub Bożego przemawiania do niego. Spójrzmy na Kaina. Kain miał religijne przeżycie, ale Bóg go nie zaakceptował. Spójrzmy na Bileama, syna Beora. Miał przeżycie, a jednak Bóg nie miał w nim upodobania. W Meksyku, w starym katolickim kościele widziałem starszą niewiastę z bladą twarzą, która podeszła i uklękła przed figurą madonny. Ze złożonymi dłońmi, otwartymi oczami i twarzą pełną uwielbienia miała realne przeżycie religijne, ale przed figurą Marii Panny. W pewnym kościele w Stanach Zjednoczonych widziałem ogromny posąg Marii Panny, znacznie większy niż jakakolwiek osoba obecna tutaj; jej bose stopy były wysunięte, tak aby czciciele mogli je całować, a największy palec u jednej ze stóp był zniszczony ustami tych, którzy przychodzili oddawać cześć.

Tak, jest możliwe, aby oddawać cześć i nie być zaakceptowanym przez Wszechmogącego Boga. Bracia, nie jestem pewien, czy ci starożytni poganie, którzy wierzyli w bogów na Olimpie i Walhalli, którzy nazywali Boga Zeusem lub Thorem, nie mieli jakiegoś religijnego przeżycia; ale mimo tego umarli i poszli na zatracenie. To nie przeżycie nas zbawia; ale krew Pana Jezusa Chrystusa. Uwielbienie to nie tylko podniosłe uczucia związane z bezkresnością czasu i krótkością naszego życia na ziemi, ogromem nieba i znikomością naszych ciał. Wszystko to może być wspaniałe, ale nie jest uwielbieniem. Uwielbienie, które Bóg akceptuje, powtarzam, musi wypływać z narodzenia na nowo z Ducha Świętego przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa oraz musi wypływać z działania Świętego Ducha Chrystusowego, który uczy nas uwielbienia i uzdalnia nas do uwielbienia.

„Chwalimy Cię, Boże, uznajemy, że Ty jesteś Panem.
Cała ziemia oddaje cześć Tobie, Odwiecznemu Ojcu.
Dla Ciebie wykrzykują wszyscy aniołowie, całe niebo i wszystko, co w nim jest;
Dla Ciebie cheruby i serafy nieustannie wykrzykują:
Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów,
Niebo i ziemia pełne są majestatu Twojej chwały.
Chwalebne zgromadzenie apostołów chwali Ciebie.
Pobożna społeczność proroków chwali Ciebie.
Dostojna armia męczenników chwali Ciebie.
Święty Kościół na całym świecie uznaje Ciebie,
Ojca nieskończonego Majestatu;
Twojego godnego uwielbienia, prawdziwego i jedynego Syna;
Także Świętego Ducha, Pocieszyciela.”

Tak wyraża to stare Te Deum.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here