Strona główna Kazania Pięć rodzajów bojaźni cz 2 – Charles H. Spurgeon

Pięć rodzajów bojaźni cz 2 – Charles H. Spurgeon

125
0
PODZIEL SIĘ

3. Bojaźń prowadząca do ostrożności

Kolejnym rodzajem bojaźni jest bojaźń prowadząca do ostrożności. W miarę wzrostu naszego doświadczenia w życiu chrześcijańskim zaczynamy się obawiać nie tyle o nasz stan obecny, ile o przyszły. Wyznajemy, że nigdy nie odpadniemy zupełnie od łaski. Fundamentalną doktryną naszej religii jest wiara w to, że Bóg nigdy nie zostawi swojego ludu ani nie pozwoli mu zginąć.

Często jednak myślimy sobie w duchu: „Obawiam się, abym czasem nie ściągnął hańby na sprawę Chrystusa – obawiam się, abym czasem w chwili pokusy nie został zwiedzionym. Obawiam się, że stracę ten święty pokój i tę rozkoszną radość, którą mam przywilej przeżywać, i że wrócę do tego świata. Dałby Bóg, abym się w ostatecznym rozrachunku nie okazał obłudnikiem!”. Jest tutaj teraz kilkaset osób, które odczuwa taki lęk. Powiem wam teraz jaki jest negatywny skutek tego lęku. Ludzie doświadczający tego lęku mówią: „Nie ośmielam się przyłączyć do kościoła, ponieważ obawiam się, że upadnę”. Przyjaciele mówią im, że skoro uwierzyli, to ich obowiązkiem jest wyznać wiarę i przystąpić do chrztu.

Na to odpowiadają: „Wierzę, że moim obowiązkiem jest uczestnictwo w dwóch obrządkach ustanowionych przez naszego Zbawiciela: zostać pogrzebany wraz z nim w chrzcie, a także mieć z nim społeczność podczas Wieczerzy Pańskiej. Mimo to nie ośmielam się przyłączyć do kościoła, ponieważ gdybym ściągnął hańbę na sprawę Chrystusa, gdybym ściągnął hańbę na kościół, to cóż by to była za smutna rzecz!”. Taki lęk jest sam w sobie dobry. Czy jednak uważasz, że trwając w takim stanie, w jakim jesteś, nie ściągniesz hańby na sprawę Chrystusa? Zawsze przebywasz w miejscu uwielbienia – nigdy nie jesteś poza nim.

Zawsze uważano cię za członka kościoła – nawet jeśli nie złożyłeś wyznania wiary.
Gdybyś więc teraz zgrzeszył, to czy nie ściągnąłbyś tym samym hańby na kościół?
Wiesz o tym, że twoi krewni i przyjaciele uważają cię za chrześcijanina.

Trudno byłoby ci ściągnąć większą hańbę na kościół gdybyś się doń przyłączył, ponieważ już jesteś z nim złączony. Gdybyś był konsekwentny, to nigdy więcej nie przyszedłbyś na nabożeństwo do tego kościoła. Po prostu przestań przychodzić do kościoła, oddaj innemu swoje miejsce w ławce, porzuć religię i wtedy będziesz mógł hańbić kościół. Możesz robić to, czy tamto, nigdy jednak nie myśl, że uratujesz kościół Chrystusa znieważaniem Boga tak, jak w rzeczywistości robisz to teraz. Zadam ci pytanie: gdzie twoim zdaniem człowiek jest najbezpieczniejszy – na drodze posłuszeństwa, czy na drodze nieposłuszeństwa? Wiesz, że jesteś nieposłuszny i nie masz co do tego wątpliwości. Czy uważasz, że jesteś bezpieczniejszy tam, dokąd prowadzi cię twoja krnąbrna wola, czy też może tam, dokąd prowadzi cię Duch Boży? Pamiętaj, że skoro nie możesz zaufać Bogu, że cię zachowa od upadku, to masz naprawdę słabą wiarę.

Jeśli nie możesz się zdobyć na to, aby po prostu zaryzykować i przyłączyć się do kościoła oraz zaufać Chrystusowi, że cię zachowa, wobec tego obawiam się, że czeka cię straszliwy upadek. Jeśli nie przyłączysz się do kościoła, to pozostając nadal poza nim okryjesz go o wiele większą hańbą, niż gdybyś przyłączył się do kościoła i zachował wiarę.

Wierzę, moi drodzy przyjaciele, że przyłączenie się do kościoła jest często wyznaczonym przez Boga środkiem zapewniającym ratunek od grzechu. Kiedy przyłączasz się do kościoła masz świadomość związania i obowiązującego cię świętego prawa. Świadomość ta sprawia, że wielu postępuje znacznie rozważniej. Ufam, że taki sam efekt spowoduje to w twoim przypadku.

Teraz jednak odważę się powiedzieć, że biedne stworzenie, które ma o sobie tak niskie mniemanie, myśli, że je potępię. Biedny człowiek, który tak o sobie mówi, myśli, że odrzucę go i powiem, że nie jest on dzieckiem Bożym. Uchowaj mnie Boże, bym miał to zrobić! Do niego kieruję odpowiednie słowa.

Boisz się, że popadniesz w grzech – „Ja jednak wiem, że dobrze powodzić się będzie tym, którzy się boją Boga”. Gdybyś jednak powiedział mi, iż nie obawiasz się, że upadniesz, to za żadne skarby nie chciałbym, abyś był w moim kościele. Mówiąc to udowodniłbyś, że nie jesteś chrześcijaninem, gdyż każdy chrześcijanin trwający w łasce obawia się popaść w grzech. Właściwą postawą dziecka Bożego jest święta bojaźń. Nawet wierzący mający największą ufność lękają się nadmiernej pewności siebie. Kto zna swoją miłość do Zbawiciela, a także miłość Zbawiciela do siebie, ten lęka się, aby czasem Go nie znieważyć.

Gdyby jakiś wierzący miał tak niezachwianą ufność, że nigdy nie odczuwałby lęku przed tym, iż może zgrzeszyć, to powiedziałbym mu, że ta ufność pochodzi od diabła, a nie od Boga, ponieważ im więcej jesteśmy pewni naszego nawrócenia, tym jesteśmy ostrożniejsi, aby czasem nie znieważyć Boga i tym więcej się lękamy, aby nie zasmucić Bożego Ducha Świętego słowem, spojrzeniem lub czynem.

Kocham twoją bojaźń, a także kocham ciebie właśnie za nią – jeśli naprawdę możesz powiedzieć, że lękasz się, aby czasem nie zgrzeszyć, to jesteś moim bratem i moją siostrą w Jezusie.
Przyjaciele, starajcie się wzrastać w tej bojaźni prowadzącej do rozwagi, rozwijać ją w sobie coraz bardziej i ufając Zbawicielowi codziennie uczcie się nie pokładać ufności w sobie samych.

Zbliżamy się do końca tych rozważań. Wypada teraz powiedzieć coś na temat lęku, który nazywam bojaźnią powodowaną zazdrością.

4. Bojaźń powodowana zazdrością

Żarliwa miłość zazwyczaj wzbudza w człowieku zazdrość. Pismo mówi: „jak śmierć potężna jest miłość”, a zaraz potem: „zazdrość jest nieprzejednana jak Szeol” (PnP 8,6 ). Nie możemy żarliwie kochać nie odczuwając zazdrości – i nie chodzi tu o zazdrość wobec obiektu naszej miłości, gdyż „doskonała miłość usuwa lęk”, lecz o zazdrość skierowaną przeciwko nam samym. W Liście do Koryntian apostoł mówi o tym, że kiedy Koryntianie po raz pierwszy nawrócili się, dziełem łaski Bożej w ich sercu była gorliwość i potrzeba wymierzenia kary (2 Kor 7,11 ).

Prawdziwy wierzący, który w pełni posiadł Chrystusa i trwa w błogiej społeczności z Nim, jest tak zazdrosny, aby czasem nie wdarł się do jego serca jakiś inny rywal. Obawia się, aby w jego sercu nie było więcej miłości do jego najdroższego przyjaciela, niż do Zbawiciela. Obawia się swojego bogactwa i drży, aby jego serca nie pochłonęła troska o jego zdrowie, reputację, bądź każdą inną rzecz, którą sobie ceni.

Jakże często modli się: „Panie, nie pozwól, abym stał się człowiekiem o rozdwojonej duszy, zburz każdego bałwana samowoli i własnej sprawiedliwości”. Im bardziej kocha, tym bardziej lęka się, aby czasem nie prowokować swojego Zbawiciela wpuszczeniem do swojego serca rywala i zbudowania w swoim duchu pałacu dla antychrysta. Bojaźń jest obecna w takim stopniu, w jakim obecna jest miłość, a żarliwa miłość jest przyjemna i musi jej towarzyszyć najsilniejsza zazdrość i największy lęk.

Bracia, starajcie się poznać znaczenie społeczności, a wtedy poznacie także znaczenie bojaźni, gdyż społeczności z Chrystusem musi towarzyszyć w dużym stopniu bojaźń.

5. Bojaźń odczuwana podczas objawienia się majestatu Boga

Zakończę nasze rozważania krótkim przedstawieniem ostatniego rodzaju bojaźni, jaką odczuwamy podczas objawienia się majestatu Boga.

Czy nigdy nie spoglądałeś nocą na gwiazdy i czy nigdy nie karmiłeś się widokiem lazurowych pastwisk nieba niczym owieczka? Czy nigdy nie myślałeś o tych wspaniałych dalekich światach, oddzielonych od nas niezliczoną ilością kilometrów przestrzeni kosmicznej? Czy patrząc na gwiazdy na niebie nigdy nie oddawałeś się rozmyślaniom o Bogu i w takich chwilach nigdy nie pomyślałeś, że możesz powiedzieć za Jakubem: „O, jakimże lękiem napawa to miejsce! Nic tu innego, tylko dom Boży i brama do nieba”? (1 M 28,17 )

Czy nigdy nie widziałeś skalistych gór, których szczyty wznoszą się aż do nieba? Czy nigdy nie zwróciłeś uwagi na szalejące ponad nimi burze i nie widziałeś błyskawic uderzających w szczyt i nie słyszałeś jak niebiosa trzęsą się pod ciężkimi krokami Najwyższego? Czy nie widziałeś jak niebo zieje ogniem kiedy Bóg zsyła na ziemię gromy i czy nie bałeś się, że tam jest Bóg? A czy w szczęśliwszych chwilach w swojej komorze modlitewnej nie byłeś tak pochłonięty uwielbianiem Boga i nie odczuwałeś tak ewidentnie obecności Bożej, że cały drżałeś? Ogarnęła cię bojaźń i zacząłeś cały się trząść nie dlatego, że bałeś się Boga, lecz dlatego, że ujrzałeś cząstkę Jego wielkości.

O Mojżeszu powiedziane jest, że kiedy ujrzał płonący krzew, bał się spojrzeć na Boga. Bóg jest tak wielką Istotą, że właściwie usposobiony umysł musi odczuwać bojaźń zawsze, ilekroć przychodzi przed Jego Oblicze. Kiedy poddany w państwach Orientu miał stawić się przed obliczem władcy, uważał monarchę za istotę nieskończenie wyżej postawioną od siebie i już w przedsionkach pałacu zaczynał drżeć i blady ze strachu zbliżał się do tronu chwiejnym krokiem. Majestat monarchy był tak pełen chwały, że przychodząc przed tron omdlewał tak, jak Estera.

A skoro tak jest w przypadku monarchów tego świata, jakże przerażającą rzeczą musi być wejście do sali Króla królów i stanie przed jego obliczem! Wierzę, że nawet w niebie będziemy doświadczać tego rodzaju bojaźni. Bojaźni tej z pewnością doświadczają aniołowie. Nie ośmielają się patrzeć na oblicze Boga. Swoje oblicza zakrywają skrzydłami i chociaż głośno wołają „Święty, święty, święty Pan Zastępów” (Iz 6,3 ), to jednak nie ośmielają się na Niego patrzeć. Drżą w Jego obecności, gdyż już sam Jego widok mógłby ich zniszczyć.

Jeśli kiedykolwiek odczuwałeś taką bojaźń, jeśli pojawiła się ona w twoim sercu wskutek rozważań o Bogu to wiedz, że jest ona rzeczą szczytną i świętą. Do ciebie skierowana jest następująca obietnica: „Ja jednak wiem, że dobrze powodzić się będzie tym, którzy się boją Boga, tym, którzy się boją jego oblicza” (Kzn 8,12 ).

A teraz chciałbym ponownie spotkać się z biedną, drżącą z bojaźni duszą powaloną przez grzech. Nie mogę tego zrobić fizycznie, jednak zrobię to słowem: Gdzie jesteś, biedny człowieku? Czyżby dopadł cię diabeł i twoje grzechy zakryły cię tak, że nie możesz dostrzec światła słonecznego i ujrzeć promieni miłosierdzia? Posłuchaj mnie – nigdy nie będziesz mógł mieć nadziei, dopóki nie porzucisz ufności we własne siły. Nigdy nie będziesz mógł uwierzyć, dopóki całkowicie nie porzucisz ufności we własne siły. Jeśli jeszcze nie porzuciłeś wszystkiego co masz, to nie masz żadnego prawa, by cokolwiek wziąć.

Jeśli jednak odrzuciłeś wszystkie swoje dobre uczynki oraz własną sprawiedliwość i jeśli uważasz, że nie ma żadnego powodu, dla którego miałbyś być zbawiony, to taką właśnie postawą pokazujesz, dlaczego miałbyś dostąpić zbawienia.

Mój Mistrz każe mi powiedzieć nagim, aby przystąpili do Jego niebiańskiej szafy i przyodziali się w Jego królewskie szaty. Każe mi powiedzieć głodnym, aby się pośpiesznie udali do Jego niebiańskich spichlerzy i najedli się do syta potrawami ze starego ziarna Królestwa. On nakazuje mi powiedzieć spragnionym, że rzeka życia jest szeroka i głęboka, i płynie swobodnie dla tych wszystkich, którzy jej pragną.

A teraz, grzeszniku, jeśli masz już dość grzechu i w tym miejscu, w którym teraz stoisz odczuwasz w sercu żal skruchy, powtarzaj w duchu za mną: „O Panie, mam świadomość swoich win i wyznaję swoją nędzę. Panie, jeśli potępisz mnie na całą wieczność, postąpisz sprawiedliwie, ale zlituj się nade mną, zgodnie ze swoją obietnicą daną w Jezusie Chrystusie tym, którzy wyznają swoje przewinienia”. Jeśli coś takiego wyszło z twojego serca, idź do domu przez całą drogę śpiewając z
radości, gdyż jesteś grzesznikiem, który zyskał przebaczenie grzechów.

Nigdy nie ujrzysz śmierci – drugiej śmierci, śmierci duszy. Idź do domu, do swojej komory! Wylej swoje serce we łzach wdzięczności. Upadnij na twarz i błogosław Boga za to, że dał ci możność zobaczyć, że jedynie Jezus może przynieść bezradnemu grzesznikowi dobro. A potem „idź swoją drogą; spożywaj swój chleb z radością i pij w dobrym nastroju swoje wino”, na twojej głowie niech nigdy nie braknie olejku, a na twojej twarzy maści (Kzn 9,8 ), gdyż Bóg przyjął cię i masz prawo być szczęśliwym. Żyj pogodnie i radośnie przez wszystkie dni swojego życia – odtąd aż na wieki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here